Przyjaźń to też miłośc

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Co chwilę zerkałem na zegarek. 15.00 , 16.00 , 16.30. NARESZCIE! - krzyknąłem w duchu. Wstałem z kanapy i podszedłem do lustra. Przeczesałem włosy dłonią. Pokręciłem głową z desperatą po tym jak zobaczyłem siebie w lustrze. Myślałem , że jedynie dziewczyny mają takie kompleksy ale jednak się myliłem. Widząc , że stoi za mną mama myślałem , że dostanę palpitacji serca.
- Mamo , Jezu , nie strasz mnie.
Powiedziałem nieco spokojnie i wziąłem głęboki wdech. Mama jedynie się zasmiała i poklepała mnie po plecach.
- Powodzenia skarbie.
Powiedziała szybko i zniknęła z mojego pola widzenia. Wsunąłem na nogi czarne buty firmy " supra" . Na ramiona narzuciłem bluzę i wyszedłem z domu. Na dworze nie było zimno , było wręcz idealnie. Zerknąłem jeszcze na zegarek. Miałem równe 15 minut , więc spokojnie zdążę na czas. Ruszyłem w stronę domu Sandry. Nie mieszkała daleko , więc po chwili byłem na miejscu. Stanąłem przed drzwiami jej domu i strzeliłem sobie z liścia w twarz.
- Masz byc dzielny..
Powiedziałem sam do siebie i zapukałem do drzwi. Dopiero teraz poczułem jak moje serce cholernie szybko bije. Przełknąłem głośno ślinę i ktoś otworzył drzwi. Uśmiechnąłem się i ujrzałem drobną kobietę.
- Dzień Dobry , ja po Sandrę.
Powiedziałem spokojnie. Kobieta wpuściła mnie do środka , więc grzecznie wszedłem stając przy drzwiach.
- Sandra !
Kobieta krzyknęła i po chwili dziewczyna zeszła po schodach . Mój uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył.
- Czesc. Ale jesteś punktualny
Zaśmiała się i założyła buty.
- Mówiłem , że będę na 17.00 to jestem.
Wzruszyłem delikatnie ramionami cicho się śmiejąc. Wyszliśmy z domu kierując się w stronę kina.
- Jak spędziłaś dzisiejszy dzień?
Spytałem żeby jakoś podtrzymać temat. Sandra spojrzała na mnie swoimi zielonymi oczami i wzruszyła ramionami.
- Nic takiego. Cały dzień przesiedziałam w domu jak wróciłam ze szkoły. Byłam w sklepie i pomogłam siostrze w angielskim.
Zaśmiała się.
- Masz siostrę?
Spytałem z zaciekawieniem przypominając sobie o Nicolasie.
- No tak. Mam. Nikole.
Odparła delikatnie wzruszając ramionami. Uśmiechnąłem się delikatnie .
- Ja mam brata , Nicolasa.
Poruszyłem zabawnie brwiami . Chciałem ją poznać. Wydawała się być naprawdę normalną dziewczyną nie to co inne. Przynajmniej nie była plastikiem. One były okropne. Kupa tapety na twarzy , jeżeli w ogóle można nazwać to twarzą.
Za nim się obejrzałem już byliśmy w kinie. Podszedłem do dużej tablicy gdzie były wypinane wszystkie repertuary. Podrapałem się odruchowo po policzku i zmarszczyłem brwi.
- No to co oglądamy?
Spytałem i zerknąłem na Sandrę , która podeszła do mnie i zaczęła czytac.
- Może piszemy się na jakiś horror?
Uniosła brew do góry a ja skinąłem głową. Właśnie leciało Rec 2. Podszedłem do kasy i poprosiłem o dwa bilety. Zapłaciłem i dałem jeden Sandrze.
- Pilnuj bo ja pewnie zgubię.
Zaśmiałem się po cichu . Kupiłem dwie cole i jeden duży popcorn. Zerknąłem na dziewczynę i szybko weszliśmy do sali. Zajęliśmy miejsca . Usiadłem wygodniej i włożyłem cole na miejsce dla butelek lub kubków. Wziąłem głęboki wdech.
- Ale...wiesz , że ja się boje horrorów?
Spytała unosząc brwi do góry. Mój wzrok od razu zatrzymał się na jej twarzy. Uśmiechnąłem się i pokręciłem głową.
- Domyśliłem się. Dużo dziewczyn boi się horrorów. Ale nie martw się. Ja też się czasami boję. Gdyby coś , przytule Cie.
Poruszyłem zabawnie brwiami a ona skinęła głową co oznaczało , że miałem tak jakby pozwolenie.
Po dobrych 30 minutach film się zaczął. Wbiłem wzrok w ekran i zacząłem oglądac.
30.03.2012 o godz. 16:01

Spało mi się wręcz cudownie dopóki nie usłyszałem dzwonka swojego budzika. Gdyby to nie był mój telefon już dawno wylądowałby przez okno. Wstałem szybko i od razu udałem się do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic. Ubrałem szare rurki i białą koszulkę w serek. Ułożyłem swoje niesforne włosy i umyłem zęby. Cały cykl porannej toalety. Wyszedłem z łazienki i wszedłem do pokoju. Spakowałem wszystkie potrzebne rzeczy do plecaka i wyszedłem z domu bez słowa kierując się w stronę szkoły.
Po niecałych piętnastu minutach byłem na miejscu. Stałem przed dużym , szkolnym budynkiem pomalowanym na czerwono. Budynek był ogromny i wyglądał całkiem przyzwoicie. Jednym słowem był zadbany .Przed szkołą stało pełno uczniów. Wziąłem głęboki wdech i wszedłem do środka. Wyjąłem z kieszeni kluczyk na którym widniał numerek mojej szafki. Moja szafka znajdowała się na samym końcu korytarza. Podszedłem do niej i ją otworzyłem. Wrzuciłem do środka plecak i ją zamknąłem. Oparłem się plecami o drzwiczki i zamknąłem oczy.
- O , tu jesteś!
Usłyszałem cienki głos. Domyśliłem się , że to Allan. Zerknąłem na niego i wzruszyłem ramionami.
- Podoba ci się szkoła?
Spytał rozglądając się.
- Jest okej.
Odparłem.
- Co teraz masz?
- Matmę.
Odparłem ciężko wzdychając. Kto normalny w moim wieku lubił matematykę? No ja na pewno nie. Na korytarzu rozbrzmiał dzwonek , który prawdopodobnie rozpoczynał lekcje.

Wszedłem do zatłoczonej klasy. Na oko w klasie było 20 osób. Nauczyciela jeszcze nie było. Przechodząc pomiędzy ławkami czułem na sobie spojrzenia innych . Nie lubiłem tego uczucia. Usiadłem na końcu i położyłem książkę wraz z zeszytem i długopisem na ławce. Ławka jak ławka cała obdarta z wyciętymi inicjałami. Usiadłem i rozejrzałem się po swoich nowych znajomych z klasy. Obserwowałem każdego po kolei. Oczywiście nie brakło tak zwanych " plastików " . Nie rozumiałem jak można z siebie robic takie coś ? Byłem chłopakiem a raczej jestem , który nie leci na byle wieszak. Westchnąłem ciężko i przepisałem temat z tablicy. Dziwnie się czułem kiedy nauczycielka prowadziła lekcje po angielski . Niby miałem opanowany do perfekcji ale i tak to jeszcze sprawiało mi problem.
Nareszcie , po 45 minutach nudnej matematyki wyszedłem z klasy i oczywiście napadł mnie Allan z szerokim uśmiechem.
- Co się tak szczerzysz?
Spytałem dźgając kuzyna w ramie dla zaczepki.
- Zapisałem cie do drużyny koszykarskiej , ale pamiętaj , że ja rządzę w tej szkole.
Powiedział ucieszony jak nigdy. Słuchałem go z uwagą i prychnąłem.
- Nie tylko ty tu jesteś takim wielkoludem a poza tym jeżeli jestem w drużynie to bez problemu cie pokonam i to ja zostanę kapitanem.
Mówiłem całkiem poważnie . On na mnie spojrzał ze wzrokiem mówiący, " taa..no jasne" . Podeszliśmy do mojej szafki z której wyjąłem książki do chemii. Nareszcie jakaś przyjemna lekcja. Przechodząc wraz z Allanem korytarzem podbiegła do nas dosc wysoka brunetka .
- Ana!
Zawołał Allan.
- Podoba ci się , co?
Spytałem po cichu i poruszyłem zabawnie brwiami. Na policzkach chłopaka pojawiły się rumieńce.
- Wiedziaałem.
Wyszeptałem . Anastasia podeszła do Allana i się do niego przytuliła. Allan jak to Allan nie gardził takimi pomysłami. Przewróciłem teatralnie o czami.
- O.. czesc... Fabio?
Powiedziała dziewczyna i pocałowała mnie w policzek. Zaśmiałem się wesoło.
- Czesc , czesc. Dobra ja lecę na chemie a wy... migdalcie się dalej.
Pożegnałem się i udałem się pod sale chemiczną.
(..)
Około godziny 17.30 wyszedłem ze szkoły. Trening był naprawdę męczący. Przerzucając na ramię plecak wyszedłem znudzony ze szkoły. Przede mną szła jakaś dziewczyna. Szedłem dalej cicho do momentu kiedy coś wypadło jej z kieszeni. Schyliłem się i podniosłem tą rzecz. Była to " legitymacja". Podszedłem do dziewczyny i położyłem dłoń na jej ramieniu.
- Em.. przepraszam.. coś ci wypadło.
Dziewczyna cicho pisnęła i odwróciła się w moją stronę.
- Oj , dziękuję. Jestem dzisiaj jakaś rozdrażniona.
O Boże , tak to była Sandra. Moje serce zaczęło bic jak szalone. Jej duże zielone oczy sprawiły , że to teraz ja się czerwienie.
- Nie ma sprawy...
Wydusiłem w końcu z siebie i podałem jej legitymację. Dziewczyna ją wzięła i schowała do kieszeni.
- I jak ci się podoba w nowej szkole?
Spytała a ja się uśmiechnąłem.
- Jest fajnie..Nie sądziłem , że kończysz tak późno lekcje.
Stwierdziłem.
- Taak , mam lekcje dodatkowe.. a ty pewnie miałeś kosza? Allan przez cały czas się chwalił , że cie zapisał.
Sandra uderzyła się ręką w czoło kręcąc głową. Roześmiałem się wesoło.
- A tak w ogóle skąd jesteś?
- Ciężko określic.. Chyba z Warszawy.
Zaśmiałem się.
- Naprawdę? Też jestem z Warszawy.
- Nie wiedziałem..
Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej . Za nim się obejrzałem byliśmy pod jej domem. Szlag , Fabio zrób coś. Tylko takie myśli chodziły mi po głowie.
- Em..co robisz jutro?
Spytałem.
- Jutro? Chyba nic.
- Może .. miałabyś ochotę . . e .e przejśc się do kina?
Szlag znowu to samo. Jąkałem się. Zawsze tak miałem przy ładnych dziewczynach.
- Chętnie.
Odparła. Kamień spadł z serca.
- W takim razie przyjdę po ciebie o 17.00.
Pożegnałem się z dziewczyną i cały w skowronkach wróciłem do domu. W środku panowała wręcz idealna cisza. Wszedłem do kuchni i zerknąłem na lodówkę gdzie wisiała jakaś kartka. Wziąłem ją i zacząłem czytać.
- Fabio wyszliśmy z Nicolasem . Będziemy wieczorem. Kolację masz w lodówce. Mama.
Przeczytałem na głos. Rzuciłem się na kanapę włączając telewizor. Byłem strasznie ciekawy jak będzie wyglądało jutrzejsze spotkanie.
10.12.2011 o godz. 14:11

Dzisiejszy dzień można nazwać pełen wrażeń. Dlaczego? To proste. Przeprowadzka z ruchliwej Warszawy do jeszcze bardziej ruchliwego Nowego Jorku . Oj tak. Mama chyba chciała wrzucić mnie na głęboką wodę. W ogóle nie wiedziałem jak tam sobie poradzę . Nowa szkoła , nowi znajomi i nauczyciele. To wszystko było trudne i przerażało mnie coraz bardziej. Nowy Jork - nowe życie. Nagle usłyszałem cienki głos mojej mamy i trzaskanie z dołu. Uniosłem się na łokciu i otworzyłem oczy . Niezdarnie wygrzebałem się z łóżka i zszedłem po marmurowych schodach na dół. Do domu co chwilę wchodził jakiś mężczyzna z dużymi pudłami , w których znajdowały się nasze rzeczy. Rozejrzałem się dookoła. Dopiero teraz zauważyłem jaki ten dom jest ogromny. Wszystko było nowoczesne i dokładnie dopasowane. W końcu moja mama znała najlepszych projektantów w Nowym Jorku. Widząc swoją mamę od razu do niej podszedłem kładąc dłoń na jej ramieniu. Kobieta odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem.
- Mamo co tu się dzieje?
Spytałem z nadzieją , że mama odpowie na moje pytanie.
- Panowie wnoszą pudła , chyba nie chcesz abyśmy mieszkali w pustym mieszkaniu ?
Mama zaśmiała się wesoło. Nie widziałem w tym nic śmiesznego. Uniosłem jedną brew do góry,
- Idź się wyszykuj , zaraz przyjdzie Allan z mamą.
No tak , Allan był moim kuzynem. Bardzo dobrym kuzynem. Może i był rok straszy ale miałem z nim bardzo dobre relacje. Był dla mnie jak brat .
- Jaka pogoda?
Spytałem zerkając na okno.
- Jest ciepło , więc spokojnie możesz ubrać się letnio .
Skinąłem posłusznie głową i wbiegłem do góry mijając Nicolasa. Nicolas miał zaledwie 6 lat. Jak na dzieciaka to był bardzo grzeczny i poukładany. Całkowite przeciwieństwo mnie samego. Wszedłem do swojego pokoju. Oprócz łóżka nic innego w nim nie stało , no chyba , że dwie walizki z moimi ubraniami. Wziąłem zestaw na dzisiaj i wszedłem do łazienki. Ściągnąłem z siebie bokserki i szare spodnie od dresu w których spałem. Puściłem wodę pod prysznicem i wszedłem do kabiny. Po paru sekundach poczułem na swoim ciele miliony chłodnej wody , która jakoś pobudziła mnie do życia. Na rękę nalałem żel , którym się umyłem. Spłukałem ciało i zakręciłem wodę. Wyszedłem owijając się ręcznikiem od pasa w dół. Stanąłem przed lustrem , gdzie umyłem porządnie swoje śnieżnobiałe zęby i ułożyłem włosy. Założyłem czystą bieliznę , czarne rurki i białą koszulkę w szare paski. Zszedłem do kuchni gdzie siedział Nicolas. Poczochrałem jego kręcone włoski i roześmiałem się wesoło.
- I jak? Podoba ci się?
Zerknąłem na niego otwierając lodówkę. Widząc w niej pustkę westchnąłem ciężko i usiadłem na blacie.
- Jest fajnie. Będę miał takie łóżko z takimi światełkami jak prawdziwe auto.
Powiedział dumnie a ja lekko się uśmiechnąłem. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zeskoczyłem z blatu i podszedłem do dużych , brązowych drzwi z kwadratowym okienkiem na środku. Otworzyłem je a w progu ujrzałem Allana wraz ze swoją mamą.
- O rany! Fabio! Jaki z ciebie przystojniak no i jak urosłeś. Jejku jak ja Cie dawno nie widziałem.
Mama Allana wyściskała mnie po swoich słowach i weszła do środka. Wraz z Allanem zastosowaliśmy nasze przywitanie , które wymyśliliśmy jak jeszcze byliśmy młodzi a raczej mali.
- Nie zapomniałeś!
Chłopak poklepał mnie po ramieniu.
- Jakbym mógł zapomnieć ?
Zadałem retoryczne pytanie.
- Ej..chodź , pokarze ci nasze miejscówki.
Allan wyszedł na zewnątrz a ja spojrzałem w stronę salonu.
- Mamo!Wychodzę!
Krzyknąłem. Sięgnąłem po swoje czarne conversy .
- Dobrze ale przyjdźcie na obiad!
Mama odkrzyknęła z salonu. Wyszliśmy z domu kierując się w stronę " miejscówek " Allana.

Za nim się obejrzałem byliśmy na miejscu. Był to tak jakby park z całkiem dużą rampą przeznaczoną do jeżdżenia na deskorolce. Siedziało na niej trzech chłopaków i cztery dziewczyny.
- No chodź... Nie bój się. Oni cie nie zjedzą.
Popełnił mnie Allan i poszedłem razem z nimi do ludzi , którzy wyglądają na młodzież w naszym wieku. Przyglądałem się Allanowi jak witał się ze znajomymi.
- Ludzie , to jest Fabio. Mój kuzyn. Fabio , to jest Rayan , Alex i David.
Wskazał na chłopaków. Wyglądali na miłych ale czasami pozory mylą. Przybiłem z każdym z nich piątkę i spojrzałem na dziewczyny.
- A to Natalia ale mówimy na nią Tao a to Sandra , Anastasia i Nicole.
Kontynuował. Uścisnąłem każdej dłoń ale jakoś wzrok zatrzymał mi się na jednej. Jeżeli dobrze pamiętałem miała na imię Sandra. Miała długie , blond włosy , które swobodnie opadały na jej talię i te zniewalająco piękne , zielone oczy w których przez chwilę utonąłem . Znając moje szczęście pewnie miała chłopaka , więc nawet nie zamierzałem do niej startować ale miała w sobie " to coś " .
- Co robimy?
Spytał jeden z chłopaków. Zerknąłem na Alex'a a potem na Allana , który siedział obok mnie i coś majstrował przy telefonie.
- Ma ktoś piłkę?
W końcu Allan się odezwał i schował telefon do kieszeni.
- Ja mam!
Krzyknął Alex. Cicho się zaśmiałem.
- No to gramy w kosza.
Postanowił Alan i wszyscy wstali z wyjątkiem dziewczyn . Chyba niebyły zbytnio przekonane do koszykówki. Podzieliliśmy się na dwa składy i rozpoczęliśmy grę. Naprawdę lubiłem koszykówkę. Była moim ulubionym sportem i sensem na przyszłość.
(..)
Wróciłem do domu po dobrej 22.00. Tak wiem , miałem przyjść na obiad ale zrezygnowałem słysząc , że jest kasza z sosem. Żarcie jak dla psa , znaczy według mnie oczywiście. Wszedłem do środka i ściągnąłem buty i ujrzałem przed sobą mamę. Co dziwne to to , że się nie czepiała ani nic.
- No i widzę , że poznałeś nowych przyjaciół?
Spytała z ogromną fascynacją w oczach. Skinąłem głową.
- Tak , są w porządku , ale teraz wybacz , padam a jutro mam szkołę.
Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz wspominając o tym więzieniu dla dzieciaków. Wszedłem do góry i od razu udałem się do łazienki. Dzisiejszy dzień był naprawdę udany. Nowi znajomi byli wspaniali. W głowie ciągle chodziła mi ta dziewczyna , a mianowicie Sandra. Boże dlaczego teraz ona zamieszkała w mojej głowie? Westchnąłem ciężko i ściągnąłem z siebie ubrania. Wziąłem szybki prysznic i od razu rzuciłem się na łóżko. Nie minęło dużo czasu a już usnąłem.
25.11.2011 o godz. 15:32

Ten blog będzie przeznaczony do opowieści o młodym chłopaku ze swoimi problemami. W pewnym momencie poznaje wspaniałą dziewczynę , w której się zakochał .

Bohaterowie

♠ Fabio
Główny bohater. Fabio urodził się 1 marca 1996 roku w Kanadzie. Interesuje się muzyka i koszykówką. Mieszka razem z mamą i młodszym bratem Nicolasem. Pewnego dnia , kiedy przeprowadza się do Nowego Jorku jego całe życie się zmieniło.
Poznał nowych przyjaciół...miłość...ale też ból i cierpienie.

♠ Sandra
Również jedna z głównych postaci. Sandra ma 16 lat i jest śliczną blondynką mieszkającą w Nowym Jorku wraz z mamą i młodszą siostrą Nikolą.

♠ Allan.
Dobry kuzyn Fabia. Jest osobą , która zawsze potrafi rozbawić człowieka. Ma 16 lat i również mieszka w Nowym Jorku. Jest jedynakiem. Interesuje się koszykówką. Koszykówka to jego życie. ...

♠ Anastasia , Tao , Alex , Rayan , David.
Przyjaciele i znajomi Fabia i Allana. Są najlepszymi znajomymi na świecie . Lepszych nie można sobie wyobrazić.

♠ Jessica i Matt*.
Jessica to mama Fabia , która jest projektantką mody. Często się przeprowadza przez co jej dzieci cierpią.
Matt* - Przyszły ojczym Fabia.

♠ Nicolas , Patrycja , Sandra , Olivia , Chris, nauczyciele i inni.
Resztę dowiecie się w opowiadaniu.
25.11.2011 o godz. 14:26
statystyki